2008-04-22 17:06:07 >> 22 kwietnia 2008rok.

Na początku chciałam przeprosić za moją długą nieobecnosć zarówno tu jak i na waszych blogach.
Nie mam pojęcia, co się u was dzieje. Jednak zacznę nadrabiać zaległości. Obiecywałam powrót wcześniej, ale wielkie czynników na to się przyczyniło, że nie zrobiłam tego. Postanowiłam jednak odkurzyć ten blog, zacząc na nowo tu pisać.
Otóż cóż sie u mnie zmieniło?
Jestem na pewno bardziej szalona niż byłam wcześniej.
Jestem bardziej otwarta i mniej chamska. Mam w sobie nadal ogromne pokłady smutku, jednak znalzłam w sobię wolę życia, której wcześniej mi brakowało. Kocham zycie, pomimo wszystko. Nabrałam do siebie dystansu, czuję się kobietą w stu procentach. Rozwiązałam swoje zachwiania orientacji seksualnej, otóż jestem biseksualna i cholernie dobrze mi z tym. Jestem egoistką i pieprzoną romantyczką. Pisze trochę nieskładnie i mieszam, bo jest tyle spaw o których chciałabym napisać ! Wybieram [na szczęscie :) ] tylko to wg mnie najważniejsze. Poprzez okres mojej nieobecności straciłam kilkoro przyjaciół. Czas wszysto zmienia, jestem z tym pogodzona. Myślę, że bardziej zamykam się w sobie przez to, przestałam ufać. Przestałam też się upijać i w ogóle nie palę marichuany. Jestem kulturalna piwko i do domu ;) Era chlania i ćpania jest daleko za mną, wystarczyło dorosnąć. Mało tego zostałam ciocią ;) Obecnie już 6 m-cy Lilianny, a w lipcu będe ciocią drugą prawdopodobnie Olivi. Nie mam problemu emocjonalnego w związku z tym, że ojciec mój jest w zwiazku z kobietą, która prawdopodobnie będzie moją macochą. Akceptuję to, nareszcie. Nie wyzbyłam się nałogu nikotynowego ;) Serce wolne również mam, bo w życiu miosnym ciągle kręce się na karuzeli z cholerną prędkością. Wierzę w księcia z bajki, chyba nigdy z tego nie wyrosnę ;) Nauczyłam się uśmiechac, nie potrzebuję już udawac. Umiem doceniać małe chwile, drobnostki. Ze święcącego słońca czerpać radośc potrafię. Jestem ateistką w procentach stu. Jestem pesymistko-realistką. I choć czasami płaczę i jest mi zle tak, że 'mam ochotę' powiesić się na rurach w łazience, chyba jestem szczęsliwa. Nie rozpaczam już, nie przejmuje się, biorę to co życie mi da i cieszę się z tego. Ilez czasu mi zajęło  pracowanie and samą soba, żeby dojśc do takiego stanu. Akpcetuje siebie nie w pełni, ale w duzej mierze. I wiem, ze nie należę do osób prostych, jestem skomplikowana. Jestem wielkim pardoksem, ale lubię swój egzystencjalny paradoks.  Moim aktualnym marzeniem jest własne mieszkanie, a właściwie wystaczyłby mi pokój. Mój włąsny pokój gdzie mogłabym robić co chcę, bez nikogo. Wierzę, że kiedyś spełnie to marzenie, juz niedługo, tak myślę.


skomentuj (3)




2007-10-30 23:17:42 >> 30.10.

uciekaj serce moje.
uciekaj skoro świt,
bo potem będzie wstyd i nie wybaczy
nikt chłodu ust, braku słów.
uciekaj skoro świt,
bo potem będzie wstyd i nie wybaczy
nikt chłodu ust Twych...

gdy przeszkadza śmiech, uczę się nie śmiać.
ale nie narzekam ogółem.
huśtawki nastrojów i niechciane myśli.
pocieszająca jest jednak perspektywa czterodniowego weekendu.
szkoła to zło.
od tygodnia nie palę.
żyję na pustyni uczuć.
nikogo nie kocham.
nie pragnę.
nie pożądam.
po prostu trwam.
czasami tylko dopada mnie
"egzystencjalny paw cały rękaw wkładam sobie w usta."
i tyle. właściwie.



skomentuj (12)




2007-08-24 02:58:10 >> 24.08.

każdy dzień, nowa paranoja, odnowione powątpiewanie w sens.

ale nie narzekam.
jest mi całkiem dobrze.
uśmiecham się dużo.
tylko dużo niechcianych myśli mam.
[1266 myśli.]
uporam się z nimi.
big girls don't cry. !


skomentuj (12)




2007-07-01 16:15:00 >> 1.07.

"Śmiejąc się ryzykujesz, że wezmą cię za głupka.
Płacząc ryzykujesz ckliwość i czułostkowość.
Wyciągając rękę ryzykujesz zaangażowanie.
Zdradzając uczucia ryzykujesz odkrycie siebie.
Mówiąc o swoich marzeniach ryzykujesz poniżenie.
Miłością ryzykujesz odrzucenie.
Życiem - śmierć.
Nadzieją - niespełnienie.
Podejmowaniem prób - niepowodzenie.
Musimy ryzykować.
Największym niebezpieczeństwem jest
nieryzykowanie niczego.
Dla tych, którzy nic nie ryzykują,
nie robią, nie mają - przeznaczone jest nic."


spodobało mi się.
znalezione u pieprzony romantyk.




skomentuj (12)




2007-06-10 13:49:11 >> 10.06.

wróciłam.
po prawie półrocznej nieobecności.
chyba musiałam po prostu odpocząć.
co u mnie przez ten czas się zmieniło?
wydoroślałam podobno.
zdążyłam się też zakochać i być szczęśliwą przez jakiś czas.
lecz czar prysł i wróciłam do swojej standardowej egzystencjalnej niekochaności.
umarłam z tej miłości i rodzę się na nowo.
przez te 5 m-cy nauczyłam sie być silniejszą, wytrwalszą, ambitniejszą.
Odzyskałam niektóre wartości, które stopniowo w sobie zabijałam.
Zamknęłam się w swoim świecie jeszcze bardziej niż wcześniej.
Jednak inni uważają iż jestem otwarta.
Wyleczyłam się z fałszywości.
Nauczyłam sie milczeć.
Przestałam karmić się złudzeniami.
Zaczęłam żyć.
Choć ciągle jeszcze chwilą, to jednak bardziej aktywniej niż wcześniej.
W okół siebie wytworzyłam niewidzialny mur.
Trudno jest się przez niego innym przebić.
Jestem z siebie dumna.
Inni nie muszą być.
Ciągle nad sobą pracuję, ale mogę już patrzyć w lustro, bo nawet trochę siebie polubiłam.
Uczę się pewności siebie.
Próbuję w siebie uwierzyć.


skomentuj (11)




2007-01-06 01:00:57 >> 6.01.2007r.

"a gdy mnie sen zmorzy
zakradnij się i pozbaw mnie twarzy
powoli zedrzyj skórę
uwolnij mnie od rysów tych przeklętych
a z gliny ulep mi
kobiety prostej twarz
i nową daj tożsamość
nauczę się nauczę jej na pamięć
i kiedy się spełni bezkarna i naga
przejdę ulicą "


święta - przeżyłam.
sylwester - już doszłam do siebie.
pod wpływem alkoholu robi się różne rzeczy. ja byłam szczęśliwa przez tą jedną noc. z P. czysta przygoda - sylwestrowa. nie żałuję niczego.
a po sylwestrze znów piłam.
i piłam też dziś.
alkoholowo się zaczął 2007.
i nie żałuję.
tylko. dajcie mi nową tożsamość.
żeby nie obciążał mnie ciężar wspomnień.
i ciężąr przeszłości.
i zmieńcie mój idiotyczny charakter.
weźcie ten bunt mój.
pozbawcie miłości do koloru czarnego.
i zabierzcie mi duszę romantyczki.
i uczyncie kamieniem.
bo ja nie chcę czuć.
albo przyjaciela mi dajcie, który mi pomoże przypomnieć sobie te wartości, które w sobie zabiłam.
który pokaże mi jak się lata.
a ja znów będę zbierać te cholerne gwiazdy, które jakoś zgasły nad tym niebiem moim.
albo dajcie mi miłość.
pieprzoną miłość, w którą nadal wierzę.
pomimo, że rani. bo zraniła kolejny raz gdy M. okazał się... satanistą.
pieprzonym satanistą - kłamcą.
któy do sekty chciałbym wciagnąc mnie, a w którym się... zakochałam?
nie. zauroczyłaam. i który tak bosko się uśmiecha. który jest. ciągle jest. choć powinien zniknąć. bo ja w szatana nie wierzę!

i Jedenaście minut. pokochałam.
i boje się, żeby nie skończyć jak ona.
bo przecież. tak to się skończyć nie może.

"i nawet stoczyć się na samo dno. czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk."


skomentuj (22)




2006-12-09 23:48:49 >> 9.12.

"Mam być wdzięczna?
Za co pytam się?
Za niepokój, za nieprzespane noce?
Za zwątpienia, za obiecany raj,
na który pewnie nie zasłużę?
Może za to, że żyje właśnie tu,
Że kobiety mają coraz więcej praw? Za internet,
pokemony, DVD?
Za łagodną muzykę w radio?
Za tanie podróby drogich perfum?
Za możliwość płacenia w sklepach kartą?
Przenoszenie lektur na ekrany kin?
Supermarkety, promocje i obniżki?
Mam być wdzięczna?
Za co pytam się?
Za lycrę, za zakupy w TV shopie?
Audiotele, anoreksję, diety cud?
Wściekłe krowy i pryszczate świnie?
EURO, NATO, białe rejestracje?
Małą sztukę, wielką fonografię?
Aromat identyczny z naturalnym?
Za smallbusiness i big brother?
Nie chcę ciastka z kremem
Tortu i wisienki
Nie chcę bransoletek
Uwiera mnie sznur pereł"


I ciąglę zyję ta jedną receptą.
Z dnia na dzień.
Ale.
Zmieniłam się.
Wydoroślałam tak jakby.
Bo pewnego dnia obudziłam się i stwierdziłam, że czas coś zmienić.
Postanowiłam więc rzucić palenie marichuany. Ostatnio zdarzało mi się ją palić tygodniami...
Przestać upijać się.
I palić papierosy.
Bo te wszystkie nałogi to mi wolnośc odbierają.
Pozbyć się musze kajdanów tych.
Od 2 tyg.
nie palę nic i nie piję.
a po za tym to uśmiecham się, bo jest On.
I chyba coś z tego moze być.
Jest naprawdę.. moim wymarzonym. ;)
Cierpliwości.
A czas przeciez pokaże.
Pozytywne nastawianie.
Tego się trzymam.



skomentuj (16)




2006-10-21 23:02:47 >> 21.10

i pozytywną jestem dziś.
od kilku dni pozytywną.
od kilkunastu dni!
chociaż czasami popadam w smutek filozoficzny.
to dobrze mi.
samą siebie zaakceptowałam.
polubiłam moje "ja."
i jestem szczęśliwa.

więc nie bój się deszczu, bo ja jestem deszczem!

dużo nowych ludzi poznanych.
dużo pozytywów usłyszanych.
dużo zmieniłam w swoim sposobie bycia.
pokochałam siebie.
jestem taka jaka zawsze chciałam być.
bo?
BO JESTEM SOBĄ!
w końcu ;)
wróciłam ja - dawna.
nie smucę się.
no to co, że żyję chwilą.
to mój aktualny sposób na życie.
ajjj. ;))) ;*


skomentuj (13)




2006-10-05 13:36:42 >> 5.10.

"Szukałam sensu życia
I myślałam sobie, że
Już wszystko mam
Już wszystko wiem
Ale to nie było życie
Myślałam, że przeżywam je
A mnie nie było tam
Nie urodziłam się

Szukałam w życiu szczęścia
I myślałam, że to znaczy
Być pijanym we mgle
Głowę w chmurach mieć
Ale to nie było szczęście
Tylko skacowany sen
I chyba w końcu wiem...

Ref: Już wiem, że nic nie wiem
Już wiem, że nic nie wiem

Kochałam w życiu ludzi
I dawałam wszystko im,
By też kochali mnie
By też cieszyli się
Ale nie umiałam mówić o tym,
Że bardzo boję się
Gdy pojmą że
Ja sama nie kocham się

I taka głupio mądra
Chciałam dalej w życie brnąć
Lecz zatrzymałam się,
Opamiętałam się
Nie napinam mięśni już
Bo wiem, że maskę trzeba zdjąć
I naprawdę żyć
I nie wiedzieć nic... "


/Chylińska - Już wiem, że nic nie wiem./

Dziwny stan. -_-

Jest ktoś kto chce zmienić mnie w czyjąś.
Tylko, że ja nie chcę.
Bo nie czuję do niego nic.
Nawet mi się nie podoba.
Nie ma chemii.
Nie ma zauroczenia.
Nie ma fascynacji.
Nic. Nic. Nic.
Kompletne dno.
Traktuję go jak przyjaciela.
Nie chcę z Nim być na chwilę, a potem go rzucić, bo on wrzliwy strasznie jest.. Nie chcę go ranic.
Jak mam mu powiedzieć, że nie chcę z nim być?
Ja mu nic nigdy nie obiecywałam.
Po prostu się kolegowalśmy.
A on sobie za dużo wyobraził.
Uroił sobie.
I się zakochał...
A przecież nie tak miało być. -_-

"wszystko się pojebało..."




skomentuj (6)




2006-09-19 09:57:49 >> 19.09

M.


się


rozwodzi...





skomentuj (5)




2006-09-16 10:49:02 >> 16.09.

To dziś jest ten dzień.
Pozytywną dziś jestem.

Dziś na piwo ze starymi znajomymi.
Będzię miło na pewno.

Po za tym od wczoraj czarną jestem.
Miał być brąz.
No wyszedł czarny.
:)
I dobrze.

Po za tym glany sobie kupiłam. [:

Taaak. [;
Uśmiecham się.
Słoneczko świeci.
W sercu jakoś weselej.

NIE jestem samotna.
Mam przyjaciół i znajomych, rodzinę.
Mam dla kogo być uśmiechniętą. [:

Tylko czasem taka pustka w sercu, że aż ściska ten brak II-giej połowy, ale
miłość sama mnie znajdzie. Wierzę w to.
Bo już nie czekam.
Jeśli ma przyjść -> przyjdzie. [;

w LO jest całkiem, całkiem.
Klasa zajebista.
Tylko 5 facetów, ale da sie przeżyć [:
Wychowawczyni pierdolnięta max.
Ale...
W końcu weekend [;
Odpoczywamy. [:

Tak, jestem szczęśliwa...


skomentuj (4)




2006-09-10 23:33:31 >> 10.09.

w świecie marzeń.
utopiona w samotni.
nie pozytywna dziś.
fajka za fajką.
i coraz więcej.
piję coraz więcej też.
i jest mi z tym dobrze.
tak cholernie dobrze.
i co, że szkoła.
pierdolę ją.
i wiem, że będzie ciężko.
ale dam radę, bo na złośc zrobić muszę staremu.
bo przecież jestem śmieciem.
zobaczymy.

gdy wyłonię się z topieli mroku napiszę.
z pozytywnością i wielkim uśmiechem.
na trzeźwo.
bez alkoholowo.
i bez narkotykowo.
obiecuję.
tyle, że jeszcze nie dziś, nie jutro.
o.


skomentuj (3)




2006-08-22 00:00:44 >> 21.08

nie było mnie przez jakiś czas, bo problemy z internetem miałam.
a potem ślub M. z K.
zamieszanie.
* ^ zaległości blogowe nadrobię poźniej..

* * * *


a to co wiem.
co mi powiedział M. na poprawinach.
to chyba nie powinnam się tego dowiedzieć.

bo po prostu nie mogę przez to spać.
bo intuicyjjnie to ja to czułam.
tylko odpędzałam te myśli.
te podjerzenia.
bo przecież 'to niemożliwe.'

ale od początku.

M. 8 lat był z K.
miłość.
i wspólne mieszkanie.
i wreszcie ślub.
M. wiele wątpliwości. nie chciał nic pwiedzieć konkretnego gdy pytałam.
ale po Nim tak cholernie to było wiadać.
dzień przed ślubem...
M.: 'Wiesz ja się chyba nie chcę żenić...'
Ja.: 'Dlaczego?!'
M.:(chwila milczenia..) 'to chyba nerwy...'

ślub jak ślub.
wybawiłam się. w końcu to brata ślub.

poprawiny.
upił się już.
i właśnie wtedy.
dopiero wtedy.
za późno powiedział mi..

M: 'chyba... CHYBA kocham kogoś innego nie K. ...'
a mi jakby ktoś strzelił w pysk.
bo DOMYŚLAŁAM się wczęsniej, że w on coś do A.
i odpowiedziałam mu:
Ja.: 'chyba wiem nawet w kim...'
M.: 'w kim..?'
Ja.: 'w A.?'
M.: 'trafiłaś w samo sedno.. skąd wiedziałaś?
Ja.: 'o.intucja..'
[po ciszy kilkuminutowej...]
Ja.: 'dlaczego... dlaczego się żeniłeś z K. skoro jej NIE KOCHASZ?!'
M.: 'mamy głupią cechę.. cholernie pojebaną cechę charakteru siostra *uszczęśliwiania innych własnym kosztem* ...'
Ja.: 'ale.. ale naprawdę ją kochasz.. kochasz A.?'
M.: 'wiesz co jest najgorsze, że ona mnie też... przed ślubem dzień wcześniej mi to powiedziała..'
Ja.:'to po co? po co się żeniłeś.. kurwa..'
M.:'przeczytaj sobie ostatniego sms'a.. serce Ci pęknie..'

coś w stylu; "też bym bardzo chciała obok Ciebie być żebyś mnie przytulił. nie potrafię oddychać powietrzem bez Ciebie..."


a potem ja się popłakałam.
a on wypił kilka kieliszków wódki i poszedł spać.
chyba nie chciał myśleć.


gdy gadałąm z nim dziś mówi, ze nie pamięta.
ale, że to prawda.
na jutro się umówiliśmy.
muszę z nim pogadać..

tylko co ja mam mu powiedzieć?
...
dlaczego on się żenił?
wszyatko jest p o j e b a n e . . .

* * * *


przytłacza mnie perspektywa, ze wakacje się kończą...


skomentuj (11)




2006-08-11 01:48:02 >> 11.08.

w takie dni jak te jest źle.
jest bardzo źle.
jest chujowo.
jest jak jest.
jak się czuję ?!
jakbym coś straciła ?!
nie..
czuję się mega pusta..
taka pełna smutku i samotności..
a przecież nie tak mialo być..
bo był ON.. tylko dlaczego ON był jebaną ulotną chwilą?
dlaczego ja łudziłam się, ze coś..
że COŚ.. cokolwiek może z tego być..?
wiem.. byłam taka szczęśliwa.
przecież to co obiecał to słowa dotrzymał...
a to że potem mnie spławił ?
no cóz..
bywa.. ;/
jak
ktos ma takie jebane szczęście jak ja to bywaaa.. ;/
jest mi cholernie przykro i ta jebana pustka.
tęsknota ?
dlaczego meżczyźni w moim życiu są. robią nadzieję, a potem odchodzą tak po prostu?

potem.

wystarczy spojrzeć na D. no jak to było?
no dobra.. w końcu byliśmy razem 8 miesięcy...
na odległość.
ja wiedziałam, że nie będzię tak zawsze.
bo rozmwialiśmy o tym nie raz.
że prędzej czy później to wszystko się rozpieprzy.
tylko dlaczego?
gdy ja chciałam zakończyć wszystko to co on zrobił..?
jak mowił..
że bezemnie życ nie potrafi..
że coś sobie zrobi..
że nie jest zabawką..
że.. że JESTEM DLA NIEGO NAJWAŻNIEJSZA. a gdy on napisał że "poznał fajną dupę, że coś z tego będzie.."
to co...
co ja miałam zrobić?
przecież gdybym nawet zawalczyła to ja wiedziałam, że tak musiało być!
tylko dlaczego gdy ja to chciałam zakonczyć gdy byłam na to przygotowana to on mi nie pozwolił..
mowił jak bardzo mnie kocha..
"jesteś miłością mojego życia..."
phi kurwa jego mać... ;/
ale nie mogę zrozumieć, że można ot tak przestać kogoś kochać..
bo przecież gdy widziałam go już wtedy gdy był z nią to w ogóle na mnie nie patrzał..
był cholernie zimny i taki obojetny..
a ja chciałam żeby coś powiedział.
żeby pokazał mi po prostu, że pomimo wszystko tamto co było było prawdziwe, a nie jebaną chęcią zabicia pustki..
a on zachowywał się tak jakby te 8 miesięcy w ogóle nie istniało...

następny G.
"najwspanialsza przyjaźń na świecie..." mąż i żona.
że on miał dziewczynę to się wtedy nie liczyło.
bo to ja byłam lepsza.
to ja wygrywałam.
bo do mnie przychodził.
to z niej rezygnował dla mnie. te spacery.
te nocne rozmowy. tyle słów.
tyle zdań. ta miłość?
nawet nie wiedziałam kiedy przestałam nad tym panować.
kiedy ta przyjaźń przerodziła się w jakiekolwiek uczucie.
i nagle czar prysł. przestałam dla niego istnieć.
zniknął najwspanialszy przyjaciel.
bez znaku zycia.
po prostu. odszedł. zostawił mnie. omija mnie na ulicy.
udaje, że nie istnieję...
a przecież nic nie zrobiłam.
po prostu znalazł sobie inną "najwspanialszą przyjaciółkę..."


a R.?
5 głupich lat zmarnowanych na miłość do kogś z kim nigdy nie będę.
zero szans z NIĄ.
ona lepsza.
i ta głupia nadzieja. bo przecież kiedyś był mój.
tylko mój.
a potem wygrała ona. i wygrywa do dziś.
on kiedyś był, a potem odszedł jak inni...



czy coś jest ze mną nie tak?
to już nie boli, że oni byli, a potem znikali.
to już dawno przestało boleć.
tylko czasami dopada to cholerne pytanie DLACZEGO?!

mam ochotę jebnąć głową w mur. -_-




skomentuj (11)




2006-08-01 14:51:11 >> 01.08.

szczęśliwa [[[:
po festiwalu Riedla.
tylu osób poznanych.
On. też.
to było coś.
coś tak niezwykłego.
bo od pierwszego wejrzenia gdy Go ujrzałam już chciałam go poznać.
a potem stało się tak szybko.
te kilka chwil. razem.
a ja tak bardzo szczęśliwa.
czułam coś czego nigdy w życiu nie czułam.
nie mogę przestać o tym myśleć.
czułam coś między nami od czubka głowy po koniuszki palców.
wypełniło mnie to całą.
to uczucie.
czułam jakbym duszą się dzieliła...
nie potrafię tego opisać.
wielka euforia.
jestem tak bardzo szczęśliwa.
czy to była tylko ulotna chwila czy coś trwalszego ?!
mam nadzieję, że trwalszego.
bo przecież "los się musi odmienić..."
odmienił się.
na te piękne dwa dni.
29-30 sierpnia 2006r.
najwspanialsze dni w moim życiu.
za rok replay.
bardzo bym chciała P. żeby to nie było ulotne.
kocham dżem-wehikuł czasu.
nie potrafię tego wszystkiego opisać choćbym bardzo chciała.
ciąglę odtwarzam zdarzenia w głowie...
poproszę wehikuł.
kooooooooooocham życie.
[[[[[[[[[[[[[[[[[:
to dziwne jak na mnie.

i złapałam te chwile.
schowałam je głęboko w serduszku.
i nigdy ich nikomu nie oddam.
i nie wypuszczę.
nawet jeśli były ulotne w moim sercu żyć będą.


czy to jest miłość ?!
nie znam odpowiedzi.
żyję wspomnieniami.
a Jego słowa brzmią w moich uszach jak tęskna melodia.

"wehikuł czasu to byłby cud..."




skomentuj (8)




2006-07-29 12:01:39 >> 29.07.

"jeśli zapomnisz, że jestem - pamiętaj, że byłam..."

pamiętasz ?!

nie mogę uwierzyć, że wszystko co było.
ta więź. nocne rozmowy do rana. tamten czas. wspólny czas. że tak po prostu nie ważny już jest. że *było-mineło.* ot, tak. bo dla mnie to wszystko bardzo wiele znaczyło, wiesz ?!

bo ja wierzyłam twoim słowom. powiedz mi dlaczego one były tylko piperzonymi złudzeniami ?!

przyjacielu. pamiętam te chwile, w których mówiłeś,

że "zawsze bedziemy przyjaciółmi",

że "nigdy cię nie opuszczę",

że "nie mógłbym zamienić ciebie na żadną inną przyjaciółkę, bo przecież jesteśmy jedną duszą w dwóch ciałach..."

że pójdziemy na spacer.

że pozbieramy gwiazdki.

że. że. że...

ŻE BĘDZIESZ. POMIMO WSZYSTKO...

to gdzie Ty teraz jesteś ?!
kiedy Cię potrzebuję.
kiedy chcę żebyś był.
dlaczego wszystko co było okazało się kłamstwem ?! nie rozumiem tego.. słyszysz ?! nie rozumiem!
nie potrafię. nie znam powodu.
odeszłeś tak po prostu.
zmieniłeś nr gg... nie odbierasz telefonów.. nie mogę Cię nigdzie złapać..
powiedz mi proszę tylko dlaczego a zostawię Cię.. jeśli jestem takim ciężarem...

"bo czekanie na Ciebie jest jak czekanie na deszcz zupełnie nie mające sensu..."




*********




A dziś i jutro festiwal Ryśka Riedla. Idę. Na pewno będzię fajnie. Doczekałam się tego dnia. Wyszaleję się. Uśmiechnięta pomimo tego bólu w sercu. Będzię fajnie. Musi być.

A na woodstock też bym chciała. ehh.. może za rok. Trzeba mieć nadzieję. [:



DOPISANE: 01:31


bo było zajebiście.
na rozkrętę dwa bro.
nie wiadomo po co.
kilka osób poznanych.
zajebiste tłumy.
zajebisty klimat.
zajebiści ludzie.
-"cześć dziewczyny! nie wiem dlaczego, ale jak zobaczyłem jak tam idziecie to pomyślałem, że muszę was poznać..."
i tak się zaczeło.
jakieś towarzystwo.
i..
wypas.
oni wszyscy skądś tam.
jakiaś wóda.
tzn coś w jej stylu.
potem były wina.
i ziele.
nie upiłam się ani nie zjarałam.
po prostu zajebisty klimat.
jutro. a w sumie dziś replay.
kooocham takie imprezy.
jebać to.
za rok na woodstock jadę!
koooocham metali, punków i wszystkich, którzy słuchają normalnej muzy.
czyli nie technoł czy tam joł-jołów.
kooooocham moje trampki.
i kocham te klimaty!!
tak.
jestem szczęśliwa!
i pierdolę wszystkich, którzy chcą mi zjebać życie.
PIERDOLĘ WAS WSZYSTKICH KTÓRZY CHCECIE MI ZMAZAC MÓJ UŚMIECH.
Jestem szczęśliwa.
taaak.
i w chuj pozytywnie jest. ;]
hah! i przeklinam i mam to w dupie.
bo pomimo wszystko jestem szczęśliwa.
i pierdolę też tych, któzy udają przyjaciół. ;]
taaak. uśmiech od ucha do ucha.
o stan nietrzeźwości.
ileż we mnie odwagi. ;]
;]]]]]]]]]]


skomentuj (5)




2006-07-22 22:46:45 >> 22.07.

chcę;


być


powietrzem.


zniknąć.


być


nicością.




Mamo.
Kat-łza dla cieniów minionych.

wiesz?
bardzo bym chciałą żebyś tu była.
i przytuliła mnie.
zmieniła.
dała nadzieję...



skomentuj (9)




2006-07-13 01:28:54 >> 13.07


filozoficznie się mi zrobiło.
po rozmowie z B.
pierwsza szczera rozmowa od niepamiętnych czasów.
potrzebowałyśmy tego.
"wszystkie błędy naprawione, a przykrości wybaczone."
szczęśliwa jestem, wiesz ?!

****


Rozmowa z K.

K. (12-07-2006 23:32)

Pragnoł bym uczynić Cie szczęśliwą

ja (12-07-2006 23:33)

dlaczego ?!

K. (12-07-2006 23:33)

Bo jestes wspaniala dziewczyna. Gdyby mi sie to uddalo to bym byl dumny z siebie. ;]

ja (12-07-2006 23:34)

hmm.. a dlaczego dumny?! wiem, ze sie teraz o szczeogoly pytam, ale jestem ciekawa. :P

K. (12-07-2006 23:35)
bo Ty ciezki przypadek jestes, wiesz? :P



K. mój dobry duszek, który stara się zaczarować moje serduszko. Kochany romantyk ;) Własnie gdy z nim rozmawiałam to zrobiło mi się romantycznie. Akceptuje mnie prawdziwą. Mnie pewną siebie, zadziorną, pyskatą.
i mnie małą, bezbronną, delikatną i wrażliwą. potrafi odzielić mnie dobrą od złej. musiałam tu o nim napisać. musiałam to przeczytać setny raz i przekonać się, że jest taka osoba. że to nie złudzenie.

szczęśliwa. dziwnie szcześliwa.
dziś dużo dobrego się stało.
(:



skomentuj (8)




2006-07-08 22:32:50 >> 8.o7.

Poruszona. Wzruszona tą piosenką.
Jak kiedyś. Jak za dawnych czasów.
Pamiętasz?!

There is something in her eyes
And I thing it's fear

Why don't You tell me little girl
Why are You so afraid
Last night my father
Came to my room alone
He was stark naked
Very quiet closed the door
And it was not dream
I still feel his hand
On my trembling body

Come to me girl
I hold you now
You can really trust me
You will never cry again
'Cause you've got your faith
Put hands together
Start talking to your God
He will be listening
'Cause His mercy is so big
And you fuckin' dad
Gonna die in hell
Gonna pay for all his sins


/Hey-Dreams./



Pamiętasz M. to Ty nauczyłeś mnie tej piosenki. Grałeś mi ją na gitarze.
100% zaufania do siebie. Tak miało być zawsze...

Ale każdy idzie w swoją stronę. Braciszku nigdy bym nie pomyślała, że tak się mogę zmienić. Że mogę przestac ufać ludziom. I przez to zniszczyć naszą przyjaźń. bezpodstawnie.

tylko dlatego, że żyłam tylko dla siebie.
egoistka.

wiem, że czekasz na szczerą rozmowę...

nawet nie wiesz jak się ucieszyłam gdy powiedziałeś "(...) pomimo wszystko i tak Cię kocham siostrzyczko...".

Wierz mi ja Ciebie też kocham Braciuszku.

tak trudno opowiedzieć mi co się działo przez ten czas. ile zła wyczyniłam.
"zła młodości."
obiecuję tu.
i mam świadków. obiecuję prrzed samą sobą.
ty o tym nawet nie wiesz, że gdy tylko zbiorę w sobie siły opowiem ci.
opowiem ci moją historię...
cała prawdę.
bez kłamstw.
zaufam.



skomentuj (9)




2006-07-05 20:47:08 >> 5.o7

Spowiadać się?!
Tu?!
Czemu nie..
Gdzieś trzeba.
Ciepła woda nie zmyła tego brudu.
Chciałam jakieś pieprzonej wolności...
I wszystko zjebałam.
Jak zwykle. Talent to ja mam of course..
Jak to było?
"mówią żyj chwilą, krzyczą carpe diem"
to sobie pożyłam..
przesadziłam..
gdzie te pierdolone granice?!
gdzie te zasady?!
gdzie ja kurwa jestem?!
tamta.
ta która była kimś.
miała tę godność.
szacunek ten. ?!
"zachowałaś się jak szmata"
dźwięczy w uszach niechciane..
to wszystko miało być nie tak?!
jak one sie teraz patrza na mnie?!
tym swoim jebanym wzrokiem?!
bo na początku to fajnie było.
bo przecież byłam zauważona.
one na boku.
ja z nimi.
doceniona.
tylko potem to ja przegiełam..
za dużo % ...
"tego dnia czystośc została pogrzebana.. razem z nią legł wstyd"
nie puściłam się żeby nie było.. ;////
po prostu przesadziłam z all...
i jak ja przyszłąm do domu?! ;/
najebana jak w trzy dupy.
i ich spojrzenia.
te słowa co padły.
to zaufanie.
znów zjebałam..
znów zraniłam..
znów przezemnie, przezemnie, przezemnie...

nie potrafię inaczej?!
co jest ze mną?!
ranię. ranię. ranię.
jestem głupią idotką.
popierdoloną.
nienawidzę siebie.
teraz.
teraz. teraz.
wymazać z pamięci tą pieprzoną imprezę.



a najdziwniejsze jest to, że ciagle sie uśmiecham..
no jestem naprawdę POPIERDOLONĄ. POJEBANĄ. OSOBĄ.

hhhhhheeeellllllllpppppppp.





skomentuj (3)




2006-07-02 01:40:21 >> 2.o7

Chciałam powiedzieć, że jest bardzo fajnie.
Dostałam się do szkoły tam gdzie chciałam.
Jestem szczęśliwa, naprawdę.
Po za tym wakacyjno-pozytywnie.
Poznałam fajnego chłopaka.
Myślę, że coś z tego może być.
Ale nie chcę uprzedzać faktów czy też zapeszać ;)
Narazie jest dosyć kolorowo.
Flirtujemy sobie i poznajemy się.
On jest troszkę jak moje odbicie lustrzane.
Jest do mnie podobny bardzo z charakteru.
Odpowiada mi to.
Zresztą Jemu też.

Postanowiłam dac sobie szansę na miłość z wzajemnością.
Nie mogę wiecznie czekać na coś bezpowrotnego.

Złudzenia potrafią być pięknę, ale gdy z hukiem spada się na ziemię pewne fakty docierają, a niektóre z nieralnych złudzeń znikają.
Ta nadzieja, że On wróci zniknęła.
I już się nawet z tym pogodziłam.
Pomijając skromność.. Jego strata ;]

"dosyć już łez. za dużo ich było.
teraz tylko uśmiech"
(: (:
i tak właśnie jest.
bajecznie poztywnie.
to takie do mnie niepodobne. (:

dobrze mi z tą nową twarzą.
twarzą z uśmiechem. (:

łapię uśmiechy i rozdaję smutnym.

najwspanialsze jest to, że ten uśmiech nie jest przyklejonym.

wszyscy to zauważyli. że jest dobrze.
nawet mój lekarz gdy przyszłam do niego zapytał czy sie zakochałam. ;)
podobno tak to wygląda. bo takiego uśmiechu nikt od dawna na twarzy mojej nie widział. a kolega, którego spotkałam, a ostatni raz widywał mnie w niezaciekawych nastrojach posądził mnie o ćpanie. ;)

tak mi dobrze. tak radośnie.

śmieszne. jakoś tak rozpromieniło mi się. (:

(: (: (: (: (: (:




skomentuj (5)




2006-06-24 13:01:59 >> 24.o6

"Otworzyłam okno i powitałam poranek.
Wyglądał jakby nie mógł się doczekać, kiedy wstanę.
Oby ten dzisiejszy dzień łaskawszy był dla mnie,
bo wczoraj nie umiałam sobie z pytaniem.

Co najlepsze dla nas byłoby, sama nie wiem już.
Czy lepiej słodkim kłamstwem nakarmić Cię, czy prawdą zadać ból?
Co najlepsze dla nas byłoby trudno stwierdzić dziś,
bo z jednym i z tym drugim ciężko później żyć, trudno żyć..."




happy pomimo wszystko.

wakacje.

tyle złudzeń...




skomentuj (23)




2006-06-14 16:59:23 >> 14.o6

mogę cię z serca mojego wyrzucić.
mogę na twój widok przestać sie smucić.
mogę obojętnie obok ciebie przejść.
lecz z mej pamięci nie możesz odejść.
mimo iż będzie ogrzewał mnie wzrok innego.
ja nie zapomnę spojrzenia twojego.
mimo iż w sercu nie będziesz mym gościć.
ja nie zapomnę o tej miłości.
a gdy przez innego połyną mi łzy.
przypomnę sobie ile łez wylałeś mi ty.
a gdy o wszystkim będę chciała zapomnieć.
przypomnę sobie ciebie.
bo na dnie mojego serca zostawiłeś cząstke siebie...


nie moje. znalezione. w internecie.

po za tym jakos tak...
pozytywnie?
tak to chyba przez to słońce.

i taki dzień jest, że widzisz jaki z niego kretyn.
dostrzegasz.
wszystko to co wcześniej nie było widoczne.

i ja po raz drugi mam taki dzień.
ale dziś to już nie jest pomyłką.

powód?

otóż jest zwyczajnym głupkiem.
i jestem jaka jestem, ale obrażać się nie dam.

więc wiesz co?
jebaj się.

"nie obchodzi mnie to co myślisz o mnie za moimi plecami czego mi nie powiesz prosto w twarz!"

i wiesz?

miałeś szanse.
pytałam się czy to prawda, że chce to usłyszeć w twarz...

a ty co?
wyparłeś się wszystkiego...

nienawidzęęęęęę.

nie znasz mnie.

JUŻ NIE.

zmieniłam się nie widać?

znikaj z mojego życia.
nie wracaj.
nie chcę.
nie chcę.
nie chcę.
takiej miłości.

pierdol się.

już nie czekam.
nie tęsknie.
nie myślę.

odkocham sięęęęęęęęę.

bo przecież potrafię?

waklacje.
nowe znajomości.
nowa szkoła.
zapomne.
bo...
"jeśli coś kochasz pozwół mu odejść jeśli nie wróci oznacza, że nigdy nie było twoje"
nie wróciłeś.
więc.
mam dość.
odkochuję się.
terapia anty love.
i o.

pierwszy raz od jakiegoś czasu
u-ś-m-i-e-c-h-a-m się.pomimo wszystko.
(:



skomentuj (10)




2006-05-23 14:00:46 >> 23.05

trochę wygasłam...
wybaczcie.
czym to było (jest) spowodowane?
brakiem czasu.
trochę chciałam odpocząć.
bo po ponad miesięcznej nieobecności
to tylko zaległości mam pełno
u innych.
a u siebie ciągły bałagan.
takie huśtawki.
ogólnie mówiąc starałam się żyć.
normalnie.
jak inni.
zakopać tę miłość.
cały ten smutek.
chciałam przez jakiś czas być
n-o-r-m-a-l-n-ą dziewczyną.
nie umiem taka być.
mam tę swoją inność.
w sposobie myślenia.
w sposobie bycia.
i pokocham tę inność.
chyba. (?)
chciałam o nim zapomnieć.
przy kimś innym.
i gówno.
bo tamto się popsuło, a
miłośc rośnie w siłę.
po za tym pochłaniam książki.
i prowadzę życie w biegu.
brakuje mi doby.
i jeszcze to okazało się, że
w okół tyle fałszu.
a moja przyjaciółka.
którą kiedyś była.
przez bardzo długi czas.
chociaż od dawna nią już nie jest.
jest najbardziej zrytą
(w pełnym słowa!)
osobą jaką znam.
za wszelką cenę chce być
dorosła.
a to wychodzi strasznie komicznie.
bo jest niedojrzała.
i jak dziecko zachowuje się.
ale dośc o niej.
tylko...
czemu wcześniej o tym nie wiedziałam?

jeszcze całkiem niedawno myślałam,
że mam przyjaciół.
a pewnego dnia doznałam olśnienia.
że nie mam ich.
jest G. przyjaciel.
jeden.
jedyny.
tylko to taka dziwna przyjaźń.
trochę...

nie wiem dlaczego
wrażenie mam,
że przyjaźnie internetowe
tak z czasem się rozpieprzyły.
a miały być.
wszystkie mogły zostać spalone,
ale one?
nigdy.
a tu rozjebane.

i wyjazd.
poczułam się potrzebna, doceniona i kochana.
potrzebowałam tego.
bo przecież WBREW POZOROM mam serce.
tylko takie trochę bez miłości...

na granicy smutku i optymizmu.

i płaczę przy "Zespoły napięć" Janusza.L. Wiśniewskiego.

dopisałam pozniej...

i żygam tymi wszystkimi miłosnymi opisami na gadu-gadu.
tymi mrówkami, żabciami, misiaczkami, gwiazdeczkami.
o. no i co że z zazdrości.
bo to taki ból jest.
że ja ewentualnie moge mieć opis o miłości typu
"kocham.
chłopaka.
który.
nie.
może.
być.
mój."

ott. zaszczyt.
|uśmiecham się ironicznie.|

dopisane: 29.o5

"dziwna jestem jak na kogoś
kto mówi, że wszystko jest okej...
samotna jak ksieżyc wśród gwiazd
pragne czasem wiecznie spać...
co dnia tłumie w sobie cały wielki strach, bo wciąż...
b-r-a-k-u-j-e m-i c-i-e-b-i-e..."





skomentuj (23)




2006-04-18 23:52:24 >> 18.04.

i'm happy only in my dreams but lately i can't sleep -_-

już któraś noc z koleji, że nie śpię.

i ciąglę Kult-"lewe, lewe loff."
i Coma-"Spadam."

i popadłam w stan pomiędzy smutkiem, a nicością.

a tak po za tym to nawet wesoło było.
święta?
a mi się wydaje, że to taki długi wekeend był.

bezsenność. -_-
i przestałam wierzyć w miłość.
i postanowiłam maskę szczęścia ściągnąć.
bo tej obłudy mam dość, dość, dość.

i widziałam Jego z Nią.
szczęśliwych.
nie zburzę Ci tego szczęścia.
bo tak dobrze mi gdy widzę Twój uśmiech...


- poproszę krople Szczęścia.
- ...
- ach, rozumiem. znów dla mnie zabrakło.
to nic - poczekam.


skomentuj (31)




2006-04-13 16:26:29 >> 13.04.

"myślę o Tobie i jakoś nie mogę przestać..."
posypały się gwiazdy z betonowego nieba.
nie mam sił ich pozbierać.
"a nadzieja budzi się, budzi i zasypia."
i o.
nie umiem już poradzić sobie z tą miłością.
mam jej dość.
nie chcę jej.
odejdź.
nie mam sił.
"powiedz jak zapomnieć, powiedz ja spróbuję..."
płakać też już nie mam sił.
jeszcze tylko ten
przyklejony uśmiech został...
nie umie się odkleić.
bo inni myślą, że szczęśliwa jestem.
a to przecież nieprawda..
maska szczęścia.

Wybaczcie, że nie odwiedzam waszych blogów, ale nie mam ostatnio czasu.
Obiecuję, ze nadrobię zaległości.
Życzę wszystkim Wesołych Świąt Wielkanocnych.


skomentuj (16)




2006-03-26 20:19:07 >> 26.03.

Jakiś tydzień temu zdałam sobie sprawę, że ja Cię kocham R.
Wiem, to nie miało tak być.
Już miałam przestać, zapomnieć, wyrzucić.
Miałam kochać kogoś innego.
Miałam z-a-p-o-m-n-i-e-ć.
"najgorzej jest gdy kochasz, a nie jesteś kochany, nie możesz zapomnieć, a jesteś zapominany..."
I wiesz to takie głupie...
Żegnałam Cię pamiętasz?
Nawet tu.
Na tym blogu, że życzę Ci szczęścia z Nią itd.
Życzę wiesz, że życzę.
Ale..
Mam głupią nadzieję.
"nadzieja jest jak ostatni zielony listek na uschniętym drzewie zwątpienia..."
Bo to Ty jesteś
"niepowtarzalną osobą, moją drugą połową..."
I nawet Czas nie potrafił zabić we mnie miłości tej.
I te marzenia..
Jestem śmiesznie szczęśliwa.
Pełna optymizmu przez te marzenia.
Bo tak pieknie jest marzyć o przyszłości.
Bo kiedyś mnie pokochasz prawda?
Głupia jestem, ale wierzę w to.
Bo tej nadzieji nie umiem pozbyć się.
A tak pięknie mi gdy łudzę się nią.
Że kiedyś będziemy razem.
Wiem, że gdy zorientuję się, że nie warto.
To będę cierpiała.
Ale nie mogę pozbyć się tych złudzeń.
Próbowałam.
I nie umiem inaczej.
Nauczyłam się żyć tą miłością.
"pamiętam jak to się stało, twój wzrok z moim się spotkał.
I mimio że chwilę to trwało ten dzień w pamięci mej został.
Serce mi mocniej zabiło, nocą wkradałeś się w sny.
Tak chciałam byś mnie pokochał i bysmy byli My..."

I chcę.
"Pozwól mi się wzbić, pozwól upaść, pozwól mi oddychać. Wiem, że się podniosę jeśli tylko pozwolisz mi upaść..."
Kocham Cię ;*
I nie chcę przestać.
Ta miłość jest ponad wszystko.
"Na zawsze w moim sercu Tylko Ty Kochanie..."
Poczekam na Ciebie.
Mam dużo cierpliwości.
5 lat nie wystarczyło by zapomnieć.
Miłość rosła w siłę.
Nigdy nie umarła.
Ona była.
Tylko gdzieś ukryta w serduszku.
Tylko mnie kochaj.
A będę szczęśliwa jak nikt na świecie.
Kocham Cię ;**


skomentuj (19)




2006-03-16 17:01:27 >> 16.03.

poniżej może być drastycznie. przepraszam. ogarnęło mnie wkurwienie.


wkurwiona jak mało kiedy.
mam ochotę wszystko rozjebać.
krzyczeć, krzyczeć.
KRZYCZEĆ.

jebać wszystko.
jebać, jebać.
JEB.


musze wyrzyć się tu.
przepraszam.

Kurwa, kurwa, kurwa.
taaaka złość.

NIGDY WIĘCEJ NIKT NIE ZRANI MNIE.

NIENAWIDZĘ!

NIENAWIDZE CIĘ!
SŁYSZYSZ?
DAŁEŚ NADZIEJĘ.
A POTEM JĄ ZABRAŁEŚ!

Pierdolę już wszystko.
Zwłaszcza Ciebie.
KŁAMCA!
nie mam słów.
nie mam słów.
ZŁOŚĆ.

poszłam coś rozjebać...



a potem leciały już tylko łzy.

odejdź.

i nigdy nie wracaj tu.


*****



Dopisane
o 19:40 .


Mała Kasia dostała misia.
Tego samego dnia zaczęła się nad nim pastwić.
Wyrwała mu nóżki, łapki, rozerwała brzuszek....
Nagle wchodzi mama do pokoju i mówi:
- Kasiu co ty robisz!
Przez ciebie miś bedzie płakał!
a Kasia na to:
- Już nie, wydłubałam mu oczka.



skomentuj (26)




2006-03-11 00:00:50 >> 10.03.2006r.

Ja już w sumie jestem.
Tylko tak trochę z boku.
Na głowę koc.
I spać, spać, spać.
Bo nie chcę czuć.
A taki podły nastrój.
Ta śmierć jest bardzo powolna.
Ale ja się nie dam.
Tylko spać.
to samotność tak boli?
czy dusza?

Zaszyję się gdzieś w kącie i już nikomu nie będe przeszkadzać...

s p a ć.


Gdy się śmieję, śmieje się ze mną cały świat. Gdy płaczę, płaczę sama.




skomentuj (10)




2006-03-04 23:54:01 >> 04.03.2006r.

Boli mnie dusza.
Stan umierania nie minął...
Jestem zmęczona psychicznie.
Samotnością...
Tylko sen przynosi ukojenie...



Jakiś czas mnie nie będzię.
Bo coś mam z kompem.
I muszę do naprawy oddać go.
I nie będę mogła przez jakiś czas odiwedzać żadnych blogów..
Przepraszam.
Nadrobię zaległości gdy tylko komputer będę miała sprawny.
Przez jakiś czas będę dostępna
only mail: niekoochana@interia.pl
Pozdrawiam wszystkich i ściskam.
Niedługo wrócę.
;**



skomentuj (12)

 



za-szyba-obojetnosciblog

ksiega gosci

2008
kwiecień
2007
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
styczeń
2006
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty




Obok Mnie.
zatrzymac-czas
na-krawedzi
bez-spokoju
ze-smutnymi-oczami hasło.
w-kregu-zludzen
po-prostu-badz-ze-mna
zapomniana-przez-swiat
szeptem-aniola
oczy-tej-malej
niekochana666
w-objeciach-wiatru
dzien-kiedy-peklo-niebo
where-the-wind-whispers
sekrety-mojej-duszy
efciuniaa
ukryte-w-mroku
anonimowo
zniszczona-nadzieja


bez Ciebie